Dzisiejszy dzień był po prostu koszmarem. DOSŁOWNYM koszmarem.
Obudziłam się o 6:00 rano, czyli tak jak zawsze. Po wyłączeniu budzika nie chciało mi się wyjść z łóżka, więc postanowiłam posiedzieć w internecie na komórce. Gdy ją włączyłam moim oczom ukazał się napis "Proszę wpisać kod PUK", a ponieważ mi nie za bardzo chce się czytać takie małe napisy, to ja od razu wpisuję PIN. Jednak, po chwili namysłu, po tym jak komórka nadal nie przechodziła do ekranu głównego, postanowiłam przeczytać ten napis. A ponieważ ja swojego PUK-u nie znam, to się zdziwiłam, i olałam. Kiedy już stałam na nogach, zauważyłam coś dziwnego. Mojego psa nie było w pokoju. Ona zwykle śpi ze mną, bo mama zaprowadza ją jak idzie spać. Weszłam do holu sprawdzić, czy tam nie ma Muki. W ciemnościach zobaczyłam małą, leżącą na czymś sylwetkę psa. "To Muka!" pomyślałam. Zawołałam ją, stojąc w miejscu ale - ku mojemu zdziwieniu - sylwetka nie ruszyła nawet palcem. Włączyłam światło, zobaczyłam psa, leżącego na złożonym ręczniku, a obok niej było jeszcze kilka innych ręczników i miska z wodą. Szczerze mówiąc, to nie wiedziałam co robić. Usiadłam obok niej - a ona ciągle leżała i śledziła mnie wzrokiem. Jej oczy wydawały się pełne tęsknoty i ufności. Nie wierzyłam w to, co widzę i parę razy się uszczypnęłam, żeby sprawdzić, czy to nie jest zły sen. Po jakimś czasie siedzenia obok niej, rodzice się obudzili. Mama mi powiedziała, że wczoraj wieczorem jak spałam, Muka jakoś dziwnie pisnęła i nie mogła chodzić. Tata podejrzewał jakąś... Eeeem... Dyskopatię, czy coś w tym stylu. Kiedy masz dyskopatię, nie możesz się ruszać od środka pleców po stopy, bo dysk w kręgosłupie wypada i się przemieszcza. Nie poszłam do szkoły z powodu tego, że mama nie poradziłaby sobie z przewiezieniem psa do weterynarza. Nie mamy normalnego pudełka dla psa, więc wsadziłyśmy ją do dużej torby tak, że wystawała tylko głowa. Jak schodziłyśmy po schodach, Muka strasznie się wierciła. Jak byłyśmy już na dworze, pisnęła, i wyszła sobie spokojnie z torby. TO BYŁO DZIWNE, ale ona chyba sobie jakimś dziwnym cudem sama dysk naprawiła. Teraz nadal jest zaspana, bo całą noc nie spała.
A co do tego PUK-u, to nadal go nie mam, więc zdjęć brak.
Xenia
Czerwińska
P.S. Na uspokojenie upiekłam sobie ciasteczka z masłem orzechowym, bo jutro siostra wpada na kilka dni. Ogólnie dzisiejszy dzień to klapa...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz